To była jedna z trudniejszych wiadomości, jakie ostatnio przeczytałam…
W procesie rekrutacyjnym jedna z osób z mojego zespołu dała kandydatowi bardzo bezpośrednią informację:
➡️że jego doświadczenie jest znacząco powyżej poziomu tej roli
Bez „owijania”. Bez przeciągania procesu. Z szacunkiem.
W odpowiedzi przyszła wiadomość: długa, osobista. Kwestionująca nie tylko decyzję, ale też… naszą wiarygodność.
I to mnie zatrzymało.
Bo to nie jest odosobniona sytuacja.
To jest moment, w którym zderzają się dwie perspektywy:
1️⃣Mam doświadczenie, więc powinienem być brany pod uwagę.
2️⃣Ta rola nie jest na poziomie, na którym to doświadczenie będzie właściwie wykorzystane.
I żadna z nich nie jest błędna. Ale są różne.
W executive search bardzo często mówimy o dopasowaniu: nie tylko do firmy i zespołu. Ale do:
💠skali odpowiedzialności,
💠poziomu decyzji,
💠realnego wpływu tej roli.
I czasem największym brakiem dopasowania…nie jest brak kompetencji. Tylko ich nadmiar w kontekście konkretnej roli.
I teraz ważne doprecyzowanie:
To nie jest tak, że zawsze automatycznie wykluczamy osoby „overqualified”.
Jeśli widzimy sens biznesowy rekomendujemy klientowi otwarcie się na takie profile. I jeśli klient jest na to otwarty – rozmawiamy.
Jeśli kandydat świadomie chce wejść w rolę z mniejszym zakresem decyzyjności, bardziej operacyjną – ok, sprawdzamy to.
To jest zawsze efekt rozmowy i wspólnej decyzji z klientem.
A bywa też tak, że po wspólnej analizie dochodzimy z klientem do wniosku, że:
✅szukamy osoby dokładnie na tym poziomie
✅nie chcemy ryzyka niedopasowania w drugą stronę
I wtedy… naszym zadaniem jest się tego trzymać.
To trudne komunikaty. Bo są odbierane osobiście.
Choć w rzeczywistości są decyzją biznesową.
Mimo to wierzę, że transparentność – nawet jeśli niekomfortowa –
jest bardziej fair niż prowadzenie procesu na siłę.
Uważam, że szacunek w rekrutacji to nie tylko danie szansy, ale też umiejętność powiedzenia: to nie jest właściwy poziom dla Pana/Pani.
Nawet jeśli nie zawsze zostanie to dobrze przyjęte.
Takie reakcje pojawiają się nie tylko w tej jednej sytuacji.
Tak samo odbierane bywają komunikaty:
➡️szukamy kogoś z doświadczeniem w branży X
➡️ta rola ma inny zakres decyzyjności, niż Pan/Pani oczekuje
➡️to stanowisko jest osadzone na poziomie operacyjnym, nie strategicznym
To nie są oceny.
To są decyzje biznesowe.
Choć bardzo często odbierane… osobiście.