Jakbyśmy mieli porównać rekrutację do jednej z dyscyplin olimpijskich – to byłby to slalom…
Na stoku wszystko jest boleśnie uczciwe.
Źle obrana linia przejazdu? Tracisz czas.
Zbyt zachowawcza decyzja? Wypadasz z rytmu.
Zbyt odważna? Ryzykujesz upadek.
I często dopiero w połowie zjazdu okazuje się, że trasa jest trudniejsza, niż zapowiadał start.
Dokładnie jak w procesie rekrutacji.
Startujesz i nie wiesz wszystkiego.
Wiele rzeczy zaskakuje po drodze – rynek, kandydaci, dynamika organizacji, realne potrzeby biznesu.
I właśnie wtedy szybka decyzja, korekta kierunku albo uproszczenie rozwiązania potrafią doprowadzić z sukcesem na dół.
W rekrutacji i w slalomie:
- nie czekasz na idealne warunki,
- nie masz gwarancji perfekcyjnego przejazdu,
- ale musisz jechać dalej, świadomie wybierając linię.
I tak – nie każdy zjazd jest idealny.
Ale bywa najlepszym możliwym na tu i teraz – przy dostępnych informacjach, ograniczeniach i realiach rynku.
Bo i w biznesie, i w rekrutacji wygrywają nie ci, którzy czekają na perfekcję.
Wygrywają ci, którzy podejmują decyzje i jadą dalej.
Perfekcyjnych warunków nie będzie. Decyzje i tak trzeba podejmować.